Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Prawda w czasach Internetu

To rzadkość oglądać światową premierę filmu, jeszcze większa rzadkość oglądać go w filharmonii, a już zwłaszcza oglądać film o Wikipedii w towarzystwie blisko pół tysiąca Wikipedystów z całego świata... ale mnie się udało. =}

Film to dokument poświęcony jednemu z największych fenomenów ostatnich lat - sieciowej encyklopedii powstającej bez centralnego planowania, siłami ochotników. To, że powstała, byłoby może tylko ciekawostką, gdyby nie fakt, że wdarła się do zbiorowej świadomości z siłą wodospadu i dziś różne wersje językowe (w tym polska) plasują się w pierwszych dziesiątce najczęściej odwiedzanych stron, wyprzedzając wiele znanych i dobrze finansowanych serwisów. Już po prostu nie da się jej ignorować, i to niezależnie od tego, czy się ją lubi, czy wręcz przeciwnie.

"Truth in numbers" stara się przyjrzeć obu tym postawom. Najpierw wprowadza zasadniczą ideę Wikipedii ze znakomitym wykorzystaniem animowanych infografik - te efekty specjalne zasługują na wysoką ocenę, są czytelne, nieprzegadane i doskonale wpasowują się w opowiadaną historię. Jednocześnie prezentuje też materiały z podróży z założycielem Wikipedii, Jimmym Walesem (pseudonim "Jimbo"), po dalekich zakątkach globu, wyjaśniając zarazem kłopot z uznaniem kto właściwie jest założycielem.

Już tu widać, że filmowcy wybrali wierność zasadom klasycznego dokumentu jako próby oddania rzeczywistości obiektywnie. Pokusa zrobienia laurki musiała być silna, ponieważ materiał kręcono przez kilka lat, w bliskim kontakcie z Jimbo. Jednak udało się im nie skupić na tej postaci. Nawet nieco ją odczarowali - jasno wspomnieli o wpadkach firmy Walesa, która finansowała początki Wikipedii, pokazali też, że nie jest to wielki charyzmatyk. Z filmu wyłania się wizja indywidualisty, który przypadkiem zdołał animować wielki oddolny ruch, ale choć dba o jego dalszy rozwój i spędza dużo czasu promując go, to właściwie nie jest jego liderem. Nie upiera się też przy własnym monopolu na prawdę, co paradoksalnie stanowi sedno jego dążeń.

Wales czerpie z tradycji filozofii nie ufającej wszelkiej maści autorytetom, ekspertom i innym władzom. Jest to anarchizm, ale szczególnego rodzaju, opiera się on bowiem na zderzeniu indywidualnych osądów i umiejętności dyskusji - przypomina to model społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza w wersji znanej z USA, tylko wyjaskrawiony i przeniesiony do Internetu.

Dobrze się stało, że film szybko przestaje analizować osobowość "ojca założyciela" Wikipedii i nawet nie wchodzi zbyt głęboko w samo jej działanie. Właściwym tematem staje się od pewnego momentu debata między Wikipedystami a jej krytykami co do wiarygodności, prawdziwości oraz użyteczności wiedzy budowanej w tym rozproszonym modelu.

Jest to więc film podejmujący zasadnicze pytania o prawdę oraz demokrację, a nie reportaż interwencyjny ani nawet naoczna relacja z ekscytującej rewolucji. Aczkolwiek nie ma się o obawiać o sztywność formuły - nie zabrakło dramatycznych (wręcz nieco teatralnych) pytań jak neutralnie opisać nazizm, personalnych podszczypywań i wypowiedzi znanych postaci życia publicznego, takich jak miliarder i twórca marki Virgin, Richard Branson, lewicowa legenda uniwersytecka, Noam Chomsky, czy były szef edytorów Britanniki. Nudno nie będzie!

Powiedziałbym nawet, że dla mnie - starego Wikipedysty - o ile początek filmu sugerował wałkowanie problemów znanych od lat, czyli powtórkę z rozrywki, to w dalszym ciągu atmosfera się zagęściła i nie pozwalała mi oderwać od ekranu wzroku. Jednak mam wrażenie, że to film przede wszystkim dla szerokiej publiczności, a nie dokument do wewnętrznej dyskusji między ludźmi zaangażowanymi w rozwój projektu, choć naturalnie po projekcji taka dyskusja się rozwinęła, z udziałem filmowców, Jimbo i całej sali. Jeden z najciekawszych głosów był taki, że Wikipedysta poczuł się dotknięty tym filmem - moim zdaniem to dobrze, że była nawet taka (marginalna) reakcja. Byłbym zaniepokojony dopiero, gdyby film nie wzbudził żadnej kontrowersji, bo to byłaby zwykła propaganda, a nie próba uchwycenia zjawiska. Padały też inne zarzuty - a to, że zabrakło repliki społeczności Wikipedystów na zarzuty krytyków, a to podpisywanie krytyków funkcjami, a Wikipedystów tylko pseudonimem (i liczbą dokonanych edycji)...

Muszę jednak przyznać, że warto doczekać do napisów końcowych, kiedy twórcy przewrotnie rozdawali krytykom do przeczytania hasła z Wikipedii z ich własnymi biogramami. Miny i reakcje po prostu bezcenne. =} Można to potraktować jako wytknięcie, że nie zadali sobie zbyt wiele trudu, żeby poznać przedmiot krytyki i są silni tylko siłą stereotypów. To dość poważny zarzut zważywszy, że sama Wikipedia nie powstała jako świetlana wizja, tylko rozwinęła się nadspodziewanie bujnie z pobocznego projektu wobec Nupedii - encyklopedii sieciowej starego paradygmatu (całkowicie eksperckiej, z wielostopniowym, formalnym procesem recenzowania), która dla odmiany okazała się całkowitą klapą. Teoria ewidentnie nie wystarcza, żeby przewidzieć takie przełomowe zjawiska, bez pewnej dozy "umazania się" w rzeczywistych efektach trudno więc prowadzić wiarygodną krytykę. Podobny szok przeżyła przecież w ostatnich latach klasyczna ekonomia.

Dla zainteresowanych innymi aspektami internetowej rewolucji polecam też film o inflacji prywatności w sieci, "Wszystko na widoku". Nie jest tak dobry jak "Truth in numbers", ale opowiada o unikalnym doświadczeniu z poprzedniej dekady. Tam autorka filmu popełniła jednak błąd zaczadzenia osobą lidera projektu, dlatego widz musi sobie wydestylować czystą problematykę na własną rękę.

Film polecam wszystkim, niezależnie od ich stosunku do Wikipedii i stopnia z filozofii - z pewnością będzie to tym ciekawsze, im mniej widz orientuje się w zasadach projektu. Będzie to dla niego ciekawe wprowadzenie. Autorzy w filmie stawiają znak zapytania przy tytule, co podkreśla jego wymiar intelektualny, a nie akcyjny.

Warto też wspomnieć, że na oficjalnej stronie filmu zostaną udostępnione wielogodzinne materiały filmowe, nakręcone przez te kilka lat. Duże brawa dla montażysty, gdyż to on z morza ścinków zdołał stworzyć spójną, wciągającą opowieść. Szkoda tylko, że "Truth in numbers" nie będzie dostępny na wolnej licencji, choć autorzy i tak zadbali o to, żeby nie pozbyć się praw do niego w zamian za możliwość emisji w dużej sieci telewizyjnej, więc może w przyszłości doczekamy i tego.

kocio Daniel Koć

ikaria ikaria

Świetna recenzja! Szkoda tylko, że marne szanse, żebym ją skonfrontowała z filmem.

.

Nux Nux

Na razie faktycznie nie ma szans, ale październiku film ma być dostępny "in streaming" (czyli jak rozumiem w jakiejś formie na stronie) oraz niedługo po tym ma być na DVD.

.

marsjaninzmarsa marsjaninzmarsa

Dokładnie...
A recenzja serio świetna...

.

Nux Nux

Kocio a pamiętasz jak się nazwał ten "Wikipedysta"? Bo ja miałem wrażenie, że on był z Fundacji, ale w BoT go nie znalazłem.

.

kocio kocio

Nie mogę pamiętać, bo nawet go nie znam. =}

A może przynajmniej ty wiesz co to za Wikipedystka (Portugalka), która organizowała Open Space i w trakcie jednej przerwy robiła fikołki? Dziennikarz który z nią gadał chciałby wiedzieć:

http://www.youtube.com/watch?v=WNZ5Z4An33w

.

Nux Nux

Hm... Nie kojarzę niestety - możesz wrzucić na Wikimania-l - może sama się zidentyfikuje :-).

.

Nux Nux

O. Wikipedystę znalazłem przypadkiem:
http://en.wikipedia.org/wiki/User:Witty_lama

Natomiast autorka, czy właściwie pomysłodawczyni rzeźby to:
http://wikimania2009.wikimedia.org/wiki/Presenters/Rut_Jesus

Fajne fotki są na Flickrze. Ciekawe, że ciągle jednak ludzie wolą tam wrzucać niż na Commons.

.

kocio kocio

O, więc to był Witty? Miły facet, nic dziwnego, że opowiadał o tym dotknięciu bardzo aksamitnym głosem, tonem takiej właściwie osobistej skargi, aż sala niemal zamilkła. Nie skojarzyłem, a byłem na jego fajnym wykładzie o tych warsztatach w British Museum i poprosiłem o foto jego koszulki (przekreślony "Gdańsk", przekreślony "Dansig" - wie że wyszło z błędem, a na dole "Gdańsig" =} ). Czyli jednak cię oszukałem - znam go i nawet zamieniłem kilka słów. =}

Wielkie dzięki za Rut! Już przekazałem to Borysowi.

A co do wrzucania na Flickra - na Commons na razie jest to cholernie niewygodne (byłem na http://wikimania2010.wikimedia.org/wiki/Submissions/Reflections_on_Wikimedia_Commons - średnia ocena obecnego mechanizmu to tylko 3,8/10, to mówi samo za siebie! Ale już jest prototyp nowego przewodnika do wrzucania) i chyba ma łatkę serwisu pomocniczego dla Wikipedii, a nie ogromnego repozytorium wolnych multimediów.

Heh, trochę odjechaliśmy od filmu. =}

.

kocio kocio

To może jeszcze link do nagrania z twórcami (po angielsku) oraz mojej recenzji telefonicznej z filmu na gorąco:

http://www.radiownet.pl/radio/wpis/7472/

W ogóle jest tam cała seria nagrań z różnymi ludźmi z Wikimanii i okolic - o tyle ciekawe, że mainstream poświęcił temu wydarzeniu najwyżej suche notki (Gazeta Wyborcza, Polskie Radio), a tu jest z bliska i z autentycznym zainteresowaniem:

http://www.radiownet.pl/radio/lekcje-z-wiki/

.

saper saper

Chyba trzeba dodać ważną rzecz: tytuł filmu to TRUTH IN NUMBERS? ze znakiem zapytania na końcu...

.

kocio kocio

Tytuł jest zaimportowany wprost z IMDB. W treści zaś o tym wspomniałem.

.

Czcigodny_Jorge Czcigodny_Jorge

Jeżeli chodzi o stosunek intelektualistów do wiki/mediów polecam dwa wywiady:

http://pl.wikinews.org/wiki/Wikireporter:Wpedzich/Eco

tłumaczony z tłumaczenia

wersja oryginalna:

http://it.wikinews.org/wiki/Intervista_a_Umberto_Eco

i drugi właśnie z Chomskym

ale nie o wiki - jednak otwarty na to, by i dla Wikimediów się wypowiadać :)

http://en.wikinews.org/wiki/Interview_with_US_political_activist_and_philosopher_Noam_Chomsky

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook